Witaj na stronie startowej
Po co ta inicjatywa ?
Gdy, jako rodzice, zauważyliśmy pierwsze symptomy nietypowego zachowania u naszego dziecka, myśleliśmy i mieliśmy nadzieję, jak chyba każdy rodzic w takiej sytuacji, że każde dziecko jest inne i na pewno również u naszej córki, jej zachowanie unormuje się w miarę upływu czasu. Jednak Mama Christiny wcześnie i coraz bardziej cierpiała z powodu sposobu zachowania się innych dzieci na placu zabaw w stosunku do naszej córki.
Pierwsze wizyty u logopedy i psychiatry potwierdziły, że dziecko nie mówi adekwatnie do swojego wieku i zalecili nam stosowne ćwiczenia oraz pozostać przy dwujęzyczności (ja do tej pory mówiłem do niej po niemiecku). Było nam niezmiernie trudno znaleźć w tym czasie kogoś, kto jest dobrym fachowcem i dysponuje odpowiednim czasem, aby kompetentnie postawić diagnozę. Z pomocą przyszli nam specjaliści z przychodni autystycznej w Dreźnie, którzy na przestrzeni sześciu miesięcy ambulatoryjnie przeprowadzili u Christiny szereg badań, aby po tym czasie być pewnym, iż diagnozą jest.... autyzm.
Rozpoznanie to otrzymaliśmy cztery lata temu. Od tego czasu zarówno medycyna jak i opieka medyczna, społeczna i terapeutyczna w Europie Środkowej poczyniła wielkie postępy. Fakt ten jest szczególnie ważny w możliwości postawienia diagnozy a diagnoza jest podstawą. Jest ona w pierwszym momencie szokiem i powodem rozpaczy, ale w następnym etapie przeradza się w początek nowego życia, w którym niestety "normalne" wychowanie dziecka nie jest wystarczającym. Nadchodzi okres walki na wszystkich frontach: medycznym, prawnym, finansowym, czasowym, urzędniczym, rodzinnym. Jest to często ponad nasze siły.
Pochodzę z kraju, w którym tworzenie stowarzyszeń ma długie tradycje i jest bardzo popularne. Sympatycy kolejek elektrycznych, motyli, czy znaczków pocztowych zawiązują grupy i spotykają się regularnie. Może ma to swoje wady, czy wydaje się być śmiesznym, ale zjawisko to ma na pewno jedna dużą zaletę: dzięki niemu spotykają się ludzie o tym samym zainteresowaniu, niebędący wrażliwi na opinię innych i czerpiący ze wspólnego działania w grupie siłę, nadzieję i wizję na przyszłość.
W okresie moich poszukiwań wsparcia i to po obydwu stronach granicy, miałem szczęście natrafić na tworzące się Stowarzyszenie Samopomocy Autyzmu w Budziszynie/Bautzen (Górne Łużyce w Saksonii). Na jego początki składały się luźne comiesięczne spotkania rodziców autystycznych dzieci, terapeutów, w ramach których poznawano się i wymieniano dotychczasowe doświadczenia. W miarę upływu czasu spotkania te nabierały coraz bardziej konkretnych kształtów: prawnicy wypowiadali się na tematy prawne, terapeuci przedstawiali nowe terapie, uprawiano sport i organizowano wędrówki a na Boże Narodzenie wypiekano wspólnie ciasteczka.
Po tym jak przed dwoma laty dowiedziałem się o istnieniu placówki terapeutycznej w Mikoszowie, mogłem ograniczyć moje wizyty w Budziszynie, które czasowo i finansowo były bardzo intensywne. Z jednej strony pieniądze i finanse ograniczają każdego z nas a z drugiej chcemy dla naszych dzieci to, co najlepsze.
Osobiste spotkania uważam za bardzo ważne, ale mają one tylko sens, jeśli dochodzi do nich w najbliższym otoczeniu, aby zaoszczędzić zainteresowanym, a zwłaszcza dzieciom, długiego, męczącego przemieszczania się i bycia w drodze do miejsca, gdzie będą akceptowane takimi, jakie są. Z tego też powodu proponuję rodzicom z ich dziećmi, dziadkom, rodzeństwu, terapeutom i każdemu zainteresowanemu ze Złotoryi i Chojnowa oraz okolic zgłosić się u nas, abyśmy razem mogli stworzyć grupę wspólnych interesów i nie poprzestać tylko na staraniach, gdyż nie same starania, lecz uwieńczenie ich sukcesem są pomocne naszym dzieciom.
Chris Schmitz
Poprawiony (niedziela, 27 marca 2011 13:40)








